Smakować, degustować
Po co są degustacje?
Aby poznać nowy smak,
albo poznać smak na nowo.
Nawet jeśli nam się wydaje, że znamy smak dań czy produktów, to dowiadując się o nich więcej, mamy okazję posmakować tego inaczej, odkryć niuanse, jakie je różnią. Wiadomo przecież, że każdy trochę inaczej robi nawet tę samą potrawę. Skąd taka różnica wynika? Trochę z różnic postrzegania smaku, ale przede wszystkim z różnicy wychowania, różnych warunków skąd pochodzą składniki użyte do potrawy . Wychowanie, a więc kulinarna kultura, wyrasta z doświadczeń rodzinnych ale i narodowych. Nawet jeśli to za duże słowo, to wystarczą różnice regionalne. Ludzie wędrują, przeprowadzają się, zmieniają się produkty, a sposoby gotowania są wciąż te same. To nie dlatego, że gospodyniom brak kreatywności, wcale nie. To dlatego, że przepisy, dopracowywane są przez wiele lat, a rodzą się w wielu kuchniach. To nabyta zbiorowa mądrość, co do tego jak i co gotować. Tak rodzą się ulubione dania i smaki. Czy muszą smakować komuś innemu? Niekoniecznie, ale nie należy lekceważyć wieloletniego i wielokrotnego doświadczenia. Wychowujemy się w otoczeniu podobnych pól i lasów, hodujemy podobne zwierzęta. Te smaki aż tak bardzo się nie różnią. To nie jest różnica jak między karpiem w galarecie a japońskim sushi. Jednak choć różnice nie są tak rozległe, to są zaskakujące, może dlatego, że jesteśmy przyzwyczajeni, a więc oczekujemy jakiegoś smaku, a drobna różnica wywraca nasze pojęcie do góry nogami. Na tym polega właśnie przyjemność smakowania, degustowania, delektowania się. Powiększa się nasze doświadczenie i gama spróbowanych smaków.
Każde danie, każdy produkt ma za sobą historię, ciekawą anegdotę, jedne są stare jak lubelskie cebularze, a inne młode, jak kazimierzowski kogut. Nawet pierniki nie są odwieczne i tylko jedne - toruńskie, niedawno pod Szczecinem też odkryto pierniki figuratywne, które ciągną swą legendę od wieków. Tyle że przedstawiają sceny morskie, statki, mewy, kotwice. Czasami tak jest, że niektóre smaki trzeba odkryć na nowo. Sery w Polsce miały swoje dobre i niestety złe lata, teraz znowu trzeba je odkryć, cieszyć się ich coraz lepszym smakiem. Polskie wędliny i kiełbasy mają legendarny smak, nawet chude lata PRLu, nie są w stanie przyćmić tej legendy. Tyle tylko, że trzeba się nauczyć odróżniać te dobre od zaledwie jadalnych.
Polacy podróżują i na szczęście należą do kulinarnie ciekawskich narodów. Przywożą ze sobą posmakowane gdzieś produkty i dania, którymi się zachwycili. Czas wobec tego, aby wybrać się w podróż krótszą, ale kto wie, czy nie ciekawszą. W podróż w głąb własnej kuchni, własnej historii. Dobra jest oliwa, ale jeszcze lepszy jest olej lniany, dobry jest peccorino, ale lepszy jest oscypek. Wiele smaków czeka na nas, i to bardzo niedaleko, tuż za granicami miasta. Nie czekajmy aż hipermarkety nam je dostarczą, bo mogą po drodze zgubić ich wyjątkowy smak. Sami szukajmy, dowiadujmy się, kupujmy, smakujmy ...bądźmy dumni z własnej kultury. Mamy z czego.
Eugeniusz Mientkiewicz








